Psychoterapia
Serwis nie jest przeznaczony dla psychiatrów, chociaż na pewno by dużo skorzystali. Pisana jest z myślą przede wszystkim o lekarzach praktykach wszelkich dziedzin medycyny. Tak dawniej, jak i obecnie młodzi lekarze opuszczający mury wydziałów lekarskich mają wielkie braki w zakresie psychoterapii. Nie znają tej dziedziny lub — jeśli znają — sądzą mylnie, że ma ona zastosowanie tylko w stosunku do psychicznie chorych i że do jej uprawiania powołani są psychiatrzy. W książce swej staram się konsekwentnie dowieść, że pogląd ten jest niesłuszny. Nie da się nawet teoretycznie wyłączyć z jakiejkolwiek choroby czynnika psychicznego. Owe „czysto somatyczne” cierpienia istnieją tylko w wyobraźni jatromechanistów. W rzeczywistości istnieje zawsze albo chory człowiek, który cierpi z powodu somatycznej choroby, a jego nastrój wpływa korzystnie lub niekorzystnie na przebieg choroby i leczenia, albo chory człowiek, który nie zdaje sobie sprawy z tego, że u podstaw jego somatycznej choroby leży w większej lub mniejszej mierze uwarunkowanie psychogenne, albo wreszcie chory człowiek, który nie ma somatycznej choroby, lecz podejrzewając jej obecność lub wierząc w jej istnienie cierpi moralnie tak, jak gdyby był rzeczywiście chory somatycznie- Lekarz nie zorientowany psychoterapeutycznie bardzo często zadaje choremu ciosy jatrogenne; dlatego temu zagadnieniu poświęciłem szczególnie dużo uwagi. Ponieważ medycyna jest nie tylko praktyczną umiejętnością zapobiegania chorobom i leczenia ich, ale i nauką, dlatego lekarz nie powinien fałszywie- przypisywać wyniku leczenia zastosowanym przez siebie lekom i metodom, lecz musi wiedzieć, że leki lekami, a efekt leczenia może zależeć od bezwiednie, a więc nienaukowo, wywartego wpływu psychoterapeutycznego. Mam nadzieję, że lekarze po przeczytaniu tej książki: 1) dostrzegą pierwotny i wtórny czynnik psychogenny w chorobach, które dotąd uważali za czysto somatyczne, 2) uwierzą, że czynnik psychiczny nie jest duchem, lecz czynnościowym wytworem ośrodkowego układu nerwowego, 3) udoskonalą swoją postawę wobec chorych zarówno w aspekcie społecznym, jak i osobniczym, 4) zbliża się do ideału naukowego, którego szukać należy nie w jatromechanistycznych spekulacjach pitagorejskich, lecz w trzeźwej ocenie rzeczywistości klinicznej.
Jest na świecie wiele podręczników psychoterapii. Przeważnie podają one opis metod psychoterapeutycznych, zazwyczaj niedostępnych dla niespecjalistów z tego zakresu. Język tych podręczników jest zbyt trudny i zbyt specjalistyczny, aby praktycy różnych dziedzin mogli wynieść jakąś korzyść z ich lektury, nawet gdyby się dali namówić na tak trudne studia. Ambicją autora niniejszej książki było urzeczywistnienie celu wręcz odwrotnego. Właśnie chodziło o napisanie tekstu zrozumiałego dla każdego lekarza. Chodziło też o wyjaśnienie zasad postępowania lekarskiego w każdym przypadku. Nie można bowiem realizować psychoprofilaktyki bez wciągnięcia do współpracy przedstawicieli rozmaitych dziedzin medycyny. Postępowanie psychoterapeutyczne w codziennej praktyce musi być udziałem wszystkich przedstawicieli służby zdrowia, ale z natury rzeczy w każdej instytucji ton nadają lekarze. Oni muszą wychować podległy personel w poszanowaniu czynnika psychicznego chorych.
W piśmiennictwie zagranicznym jest stosunkowo mało dzieł, które by zmierzały do zaopatrzenia lekarzy niepsychiatrów w broń psychoterapeutyczną. Z dzieł tych w tekście robię często użytek. Chociaż chorzy wykazują na ogół podobne właściwości na całej kuli ziemskiej, to jednak należało się dostosować do naszych polskich wymagań i uwzględnić w jak najszerszej mierze specyfikę polskich warunków bytu.
Może kogoś dziwić, że bardzo dużo uwagi poświęcam zagadnieniom psycho- profilaktyki. Byłoby komunałem dowodzić, że w nowoczesnej medycynie, a zwłaszcza w medycynie przyszłości, działanie zapobiegawcze musi znacznie górować nad wysiłkami leczniczymi. W dziedzinie psychiatrii klinicznej i społecznej zasada ta daleka jest jeszcze od urzeczywistnienia. Trzeba jednak o nią walczyć. W książce tej wielokrotnie wskazuję na nierozerwalne sprzężenie psychoprofilaktyki z psychoterapią. Chrońmy mózg przed uszkodzeniami, a nie będzie zaburzeń psychoorganicznych. Nauczmy wszystkich lekarzy zasad postępowania psychoprofilaktycznego, a nie będzie urazów jatrogennych i zmniejszy się wydatnie liczba reakcji nerwicowo-hipochondrycznych. Stwórzmy doskonale warunki społeczno-wychowawcze, a nie będzie problemu socjopalii. Udoskonalmy ustawodawstwo społeczne, a znikną nerwice roszczeniowe. Wy- korzeńmy źródła alkoholizmu i innych toksykomanii, a wzrośnie suma szczęścia osobistego i zbiorowego. Zlikwidujmy groźbę wojny, a ziemia stanie się rajem. Z przykładów tych widać, jak bardzo niepotrzebna będzie w utopijnej przyszłości psychoterapia, która dzisiaj przede wszystkim zmuszona jest naprawiać skutki dawnych zaniedbań profilaktycznych i dlatego wciąż jeszcze jest. każdemu lekarzowi bardzo potrzebna.
